Park Woźniców w rejonie ulicy Sołtysowskiej. Urzędnicy odrzucili projekt, nawet go nie czytając do końca

Park Woźniców w rejonie ulicy Sołtysowskiej. Urzędnicy odrzucili projekt, nawet go nie czytając do końca


Mieszkańcy Łęgu i Starych Czyżyn od dawna apelują o utworzenie parku i alejek na ostatnich zielonych terenach, które jeszcze pozostały we własności miasta w rejonie ulicy Sołtysowskiej, Centralnej i osiedla Botanika. Odpowiedzią na te starania jest projekt „Park Woźniców – tworzymy największy park w Czyżynach”, złożony do budżetu obywatelskiego przez grupę sześciu mieszkańców. Napisanie projektu nie było łatwe, wymagało olbrzymich nakładów pracy i licznych wizyt w terenie – wszystko ze względu na poszatkowany układ działek i problemy własnościowe. Autorzy dosłownie stanęli na głowie, by wiedząc o licznych problemach z realizacją projektu tak to wszystko uwzględnić, by możliwa była jego realizacja.

Teren zielony już jest. Potrzebne są natomiast alejki i ścieżki, trochę ławek

Autorami projektu są: Jakub Łoginow (który zarazem o utworzenie parku i alejek zabiega jako radny dzielnicy oraz ekspert think tanku „Kraków dla Mieszkańców” – współautor interpelacji Łukasza Gibały w tej sprawie, Grzegorz Wajda, Grzegorz Szemraj, Ryszard Stankiewicz oraz Mirosław Połeć (mieszkańcy nowych osiedli przy ulicy Sołtysowskiej i Sikorki). Istotą projektu jest nie tyle utworzenie nowego terenu zielonego, co jego niewielki lifting, tak by mieszkańcy mogli z niego korzystać. Teren zielony już jest – są nim przepiękne dzikie łąki, zagajniki i zadrzewienia na tyłach zabudowań przy ulicy Sołtysowskiej, Centralnej i Woźniców, dochodzące do płotu zakładów tytoniowych. Ogromny dziki teren, niesamowita enklawa zieleni w środku wielkiego miasta. Jest to naturalne przedłużenie Łąk Nowohuckich i taki właśnie charakter te tereny powinny zachować – nie tyle uporządkowanego parku, co właśnie terenu dzikiego, ale zarazem z alejkami spacerowymi. Obecnie bowiem nie sposób jest się tam dostać – nam się udało, ale musieliśmy się przedzierać przez naprawdę niedostępne chaszcze.

Park Woźniców

Zarośnięta i niedostępna jest centralna, najciekawsza część postulowanego parku. Natomiast na jego obrzeżach zieleń ma bardziej uporządkowany charakter, da się przejść – ale problemem są błotniste przedepty i brak ławek. Tymczasem w tych właśnie miejscach funkcjonują ważne pieszo-rowerowe trasy komunikacyjne. Nawet nie tyle spacerowe, co właśnie komunikacyjne – to najkrótsza droga dla mieszkańców Tomickiego, Padniewskiego i Botaniki do „Biedronki” i przystanków autobusowych przy ulicy Sołtysowskiej, a także najkrótsza droga dla mieszkańców Łęgu, chcących dojść lub dojechać rowerem na tramwaj w rejonie os. Kolorowego. To również trasa pieszo-rowerowa z Łęgu na Plac Centralny, w rejon Nowohuckiego Centrum Kultury i dalej, np. nad Zalew Nowohucki. Dla wielu osób – najkrótsza droga do pracy, szkoły, najbliższego sklepu, na przystanek, a także do najbliższej instytucji kultury czy miejsca rekreacji.
Niestety, przejść tamtędy bez ubłocenia się niesposób. Stąd właśnie, w ramach projektu chcieliśmy zamienić błotniste przedepty na asfaltowe (lub żywiczno-mineralne) alejki. Niekoniecznie od razu na całym odcinku, ale przynajmniej w części – tam gdzie będzie to możliwe do zrobienia w cyklu jednorocznym (to warunek budżetu obywatelskiego) i na tyle, na ile wystarczy środków. Temat był już z inicjatywy Jakuba Łoginowa poruszany na Radzie Dzielnicy i był konsensus, że dzielnica powinna te działania wesprzeć. Pani przewodnicząca Anna Moksa podjęła w tej sprawie rozmowy z urzędnikami, umówiliśmy się, że jeżeli projekt wygra, to można będzie zrobić montaż finansowy – część alejek zrobi się z budżetu obywatelskiego, część ze środków Rady Dzielnicy, być może resztę dołożą jednostki miejskie (np. ZZM) w ramach swoich bieżących zadań. Urzęnicy wiedzieli też, jak ważny jest to temat i jak bardzo na nim zależy lokalnej społeczności. Dlatego dziwi brak kontaktu z ich strony, o czym za chwilę.

Wyzwanie nr 1 – poszatkowane działki i problemy własnościowe

Jako autorzy projektu, doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z wielu trudności – m.in. poszatkowanego układu działek i niewyjaśnionego statusu własnościowego niektórych z nich. Natomiast z dostępnym nam, zwykłym mieszkańcom danych nie da się dowiedzieć, które konkretnie działki mają problemy własnościowe. Jako mieszkańcy widzimy w miejskim systemie tylko te, które są zaznaczone jako własność miasta i na których możemy zgłaszać projekty. Urzędnicy mają dostęp do wielu innych danych, które nie są publiczne, np. odnośnie działek wokół których toczą się postępowania spadkowe i inne.

Dlatego w projekcie uwzględniliśmy następujący zapis:

Do realizacji projektu należy podejść elastycznie. Wnioskodawca i współautorzy projektu zdają sobie sprawę z tego, że realizacja projektu może w wielu aspektach napotkać na obiektywne trudności, w takim przypadku dopuszczalne jest przesuwanie środków pomiędzy zadaniami będącymi częścią składową projektu, realizację zadania tylko na niektórych działkach itp. przy zachowaniu ogólnego celu, który przyświecał stworzeniu tego zadania.


Te różne składowe, to m.in.: ustawienie ławek (to można zrobić na działkach co do których nie ma wątpliwości prawnych, wykoszenie zarośli i wytyczenie tym samym choćby prowizorycznej ścieżki utwardzonej żwirem (to można zrobić nawet na spornej działce), czy też wyasfaltowanie niektórych przedeptów nawet na krótkim odcinku. To ostatnie zadanie jak najbardziej jest realizowane przez ZZM w cyklu jednorocznym. Zarząd Zieleni Miejskiej robi takie rzeczy praktycznie od ręki (projekt i realizacja w tym samym roku, albo nawet brak konieczności projektu), wiele takich zadań zrobiono m.in. na os. Dywizjonu 303 i 2 Pułku Lotniczego. Również uprzątnięcie śmieci jest tą częścią składową, którą można, a nawet powinno się zrobić nawet na spornej działce.

W tej sytuacji absurdalnie brzmi uzasadnienie dla odrzucenia projektu, podane przez anonimowych urzędników (w odróżnieniu od innych projektów, temu projektowi nie przydzielono koordynatora). Jest ono następujące:

Twój pomysł zadania o numerze BO.D14.4/20 i nazwie Park Woźniców – tworzymy największy park w Czyżynach został oceniony negatywnie. Powód odrzucenia: Z informacji pozyskanych z Wydziału Skarbu Urzędu Miasta Krakowa wynika, iż działki nr 124/5,124/4,290,435,155,161,158,160,342,144/3,144/3,144/6,144/7, 144/8 obr. NH-54 objęte są postępowaniem o zwrot w trybie przepisów ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami. W związku z powyższym status prawny przedmiotowej działki jest niejasny i istnieje uzasadnione ryzyko utraty działek przez Gminę Miejską Kraków. Zgodnie z zapisami uchwały nr XXXV/903/20 Rady Miasta Krakowa z dnia 12 lutego 2020 r. w sprawie Regulaminu budżetu obywatelskiego Miasta Krakowa §17, W ramach procedury budżetu obywatelskiego nie mogą być realizowane projekty: 6) które naruszałyby obowiązujące przepisy prawa, w szczególności przepisy miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, prawa osób trzecich, w tym prawa własności, jak także 7) które są planowane do realizacji na gruntach nie należących i nie pozostających we władaniu Miasta. Dodatkowo brak jest powiązania przestrzennego pomiędzy wskazanymi działkami, a zatem niemożliwym jest utworzenie spójnego funkcjonalnie i kompozycyjnie terenu zieleni publicznej. Zgłoszone zadanie obarczone jest również wysokim ryzykiem lub brakiem możliwości realizacji zadania w cyklu jednorocznym, a zatem stoi w sprzeczności z zapisem ww. uchwały RMK: §2. Realizacja projektów w ramach budżetu obywatelskiego odbywa się w cyklu jednorocznym n a zasadach określonych w ustawie o finansach publicznych. Mając na względzie powyższe, projekt zostaje odrzucony.

W skrócie – urząd napisał, że tylko część działek tworzących postulowany park jest problematyczna, druga połowa jest jak najbardziej w porządku. A zatem zgodnie z opisem, celem i założeniami projektu, należało po prostu zrealizować zadanie (w przypadku jego wygranej) na tych działkach i w takim zakresie, gdzie byłoby to możliwe, po uprzednim ustaleniu tego z wnioskodawcą i Mieszkańcami. Specjalnie bowiem napisaliśmy projekt w tak elastyczny sposób, wiedząc, jakie są uwarunkowania.

Urzędnicy nawet nie próbowali się skontaktować z wnioskodawcą i nie odpowiedzieli na maila wnioskodawcy

Bulwersującym w tym wszystkim jest fakt, iż urzędnicy odrzucili projekt, zamiast skontaktować się wcześniej z wnioskodawcą i poinformować o problematycznych kwestiach. W tym roku złożyłem do BO ponad 20 różnych projektów w kilku dzielnicach. W każdym innym przypadku (poza jednym – Zielona Aleja Bora-Komorowskiego) urzędnicy miejscy podeszli do sprawy bardzo profesjonalnie – zadzwonili, powiedzieli że np. na tym odcinku który wskazałem nie da się wyremontować chodnika, więc można projekt zmodyfikować i skrócić ten odcinek lub przesunąć. Bardzo profesjonalnie do sprawy podeszła m.in. Pani Angieszka Hodurek z ZDMK oraz urzędnicy Zarządu Transportu Publicznego i Zarządu Infrastruktury Sportowej. Wspólnie omówiliśmy, które elementy tych innych projektów są problematyczne i co z tym możemy zrobić. Zmodyfikowaliśmy projekty, wszystko rzeczowo i profesjonalnie. Da się. Kilka moich projektów zostało mimo to odrzuconych. Ale nie mam wobec tego pretensji, argumenty w tamtych przypadkach są spójne i logiczne.

Jak to jest, że wszystkie inne jednostki (ZDMK, ZIS, ZTP) potrafiły działać profesjonalnie i wykonać telefon do autora projektu, a tylko ZZM tego nie zrobił? Co więcej, nie zrobił tego wiedząc, że projekt jest ważny dla lokalnej społeczności (wcześniej były do ZZM kierowane w tej sprawie interpelacje radnych, pisma mieszkańców, pisma Rady Dzielnicy, temat był obecny w mediach, była nawet próba podjęcia uchwały kierunkowej Rady Miasta). Wobec powyższego, skontaktowanie się urzędników z wnioskodawcą powinno być oczywistością i obowiązkiem. Dlaczego ZZM tego nie zrobił?
Co więcej, po tym jak urzędnicy odzywali się do mnie w sprawie innych projektów i na bieżąco nad nimi pracowaliśmy, zacząłem się niepokoić, że nie ma żadnego kontaktu ze strony ZZM. Tymczasem wiedziałem, że projekt jest trudny i byłem niemal pewny, że urzędnicy się nad nim pochylą i znajdą jakieś słabe strony. Wobec tego, 24 czerwca napisałem do ZZM maila z prośbą o ewentualne uwagi i przydzielenie koordynatora dla moich projektów. Uzasadniłem to chęcią zamknięcia ważnych spraw oraz zbliżającą się sesją Rady Dzielnicy, na której głosowaliśmy budżet. Napisałem, że chcę jako radny dzielnicy wiedzieć na czym stoimy, bo chcemy zrobić montaż finansowy – część parku sfinansować z BO, część z budżetu dzielnicy, oczywiście jeżeli tak zadecyduje większość członków Rady.

Po tym mailu z ZZM skontaktowano się ze mną w sprawie innych projektów, dużo mniej istotnych (Zielona Aleja Bora-Komorowskiego), ale nie w sprawie Parku Woźniców. Najważniejszego projektu, sprawy która jest bardzo ważna dla lokalnej społeczności.


Protest i dalsze działania

Projekt „Park Woźniców” można jeszcze przywrócić, korzystając ze standardowej procedury odwoławczej. W ciągu 7 dni musimy złożyć protest, który następnie będzie rozpatrywany z udziałem urzędników, wnioskodawcy i członków Rady Budżetu Obywatelskiego pod koniec sierpnia. Oczywiście taki protest złożę. Każdego, kto chce wziąć udział w burzy mózgów na temat odwołania (co w nim uwzględnić, jak je napisać), zapraszam do facebookowej grupy koordynacyjnej założonej w tym celu.
Ale ta sprawa jest skandaliczna z wielu względów. Jak już wspomniałem – odrzucono również kilka innych moich projektów, nie podoba mi się to, nie zgadzam się z argumentacją, w jednym przypadku będę się odwoływał – ale nie mam o to odrzucenie pretensji. Mieści się to w normalnej praktyce, procedurze, nie złamano żadnych zasad, akceptuję to. W przypadku Parku Woźniców złamano wszelkie możliwe zasady. Przede wszystkim zignorowano Mieszkańców, wiedząc, jak ważna jest to dla nich sprawa. Dlatego oprócz samej procedury odwoławczej, ten temat MUSI wybrzmieć w lokalnych mediach, będziemy też go poruszać na tym portalu.
Z projektem i uzasadnieniem jego odrzucenia można się zapoznać pod tym linkiem.
https://budzet.krakow.pl/projekty2020/2104-park_woznicow_-_tworzymy_najwiekszy_park_w_czyzynach.html

Zapraszam do polubienia strony „Park Woźniców – tworzymy największy park w Czyżynach”, aby być na bieżąco.


Czytaj też:

Małopolski Kombinat Nauki. Zobaczcie, jak świetnie Ostrawa zagospodarowała tereny pohutnicze

Granica otwarta, rusza autobus transgraniczny łączący polskie i słowackie Tatry. Jak zaplanować wycieczkę i jakie miejsca odwiedzić?

Wakacyjne weekendowe pociągi Muszyna – Poprad znów kursują! Propozycje wycieczek z transgranicznym pociągiem