Jak działa budżet dzielnicy i dlaczego tak mało pieniędzy idzie na Łęg?

Prezydent i Rada Miasta mieli odpowiadać za „duże” sprawy takie jak główne arterie transportowe, spółki miejskie czy funkcjonowanie miasta jako całości. Natomiast sprawami najbliższego sąsiedztwa, w tym chodnikami wzdłuż osiedlowych ulic, miały się zająć Rady Dzielnic – teoretycznie bliższe mieszkańcom. Jak wyszło?

Takie mniej więcej było założenie w momencie, gdy przed laty tworzono w Krakowie samorząd dzielnicowy. Nie do końca to jednak działa, gdyż jak łatwo zauważyć – w Łęgu w wielu miejscach nadal nie ma chodników, a te wzdłuż Sołtysowskiej i Ciepłowniczej dawno wymagają remontu. Spróbujmy zatem wyjaśnić pokrótce, jak to przedstawia się w teorii i praktyce i co z tym jako mieszkańcy możemy zrobić.

Bardzo skromny budżet

Niestety, budżety rad dzielnic są skandalicznie niskie. W przypadku naszej dzielnicy jest to zaledwie 2,3 miliona złotych rocznie, z czego tylko około miliona idzie na infrastrukturę (drogi, chodniki). To bardzo mało. Przykładowo, aby zbudować chodniki wzdłuż ul. Niepokalanej Panny Marii, konieczna jest kompleksowa przebudowa ulicy, włącznie z wymianą odwodnienia i instalacji. Kosztuje to aż 19 milionów złotych i jest to zadanie miasta, a nie dzielnicy. Gdyby nawet Rada Dzielnicy chciała zrealizować to zadanie z własnego budżetu, przez kilkanaście lat musiałaby przeznaczać cały swój budżet inwestycyjny na przebudowę jednej tylko ulicy. Z oczywistych względów jest to niemożliwe, choćby z tego względu, że ulica byłaby zamknięta i rozkopana przez okres 12-15 lat, co jest absurdem.

Jakie zadania zatem może zrealizować Rada Dzielnicy z własnych środków? Po pierwsze – może wyremontować wszystkie te chodniki, które już istnieją a są w fatalnym stanie. W naszym przypadku w grę wchodzą m.in. chodniki wzdłuż ulic: Sołtysowskiej, Centralnej, Ciepłowniczej czy Ogłęczyzna. To zresztą się dzieje, również w 2020 roku będą wyremontowane chodniki wzdłuż wymienionych ulic, chociaż nie w takim zakresie, w jakim byśmy wszyscy chcieli. Brakuje pieniędzy, bo jak wspomniałem – budżet dzielnicy jest bardzo niski.

Rada Dzielnicy może też zbudować brakujący chodnik wzdłuż ulicy Isep. Może też zbudować brakujące asfaltowe alejki między Sołtysowską a Tomickiego. W tych przypadkach nie ma ograniczeń takich jak na NPM czy Podbipięty. Problemem jest tylko skromny budżet – a na to możemy wpłynąć.

Jak zwiększyć budżet dzielnicy? Warto się zameldować w miejscu zamieszkania

Czyżyny to obecnie jedna z najludniejszych dzielnic Krakowa. De facto mieszka tu  60-70 tysięcy mieszkańców. Skąd takie dane? Otóż jakieś 10 lat temu oficjalna liczba mieszkańców dzielnicy wynosiła ok. 27 tysięcy osób. Od tego czasu jednak przybyły osiedla takie jak: Avia i Orlińskiego (kilkanaście tysięcy nowych mieszkańców), nowe bloki przy ulicy Hynka i Marii Dąbrowskiej (ok. 1 tysiąc), Atal przy CH Czyżyny (kolejne ok. 2 tysiące), Fajny Dom (3-4 tysiące osób), Sołtysowska Park (co najmniej tysiąc osób), osiedla przy Galicyjskiej (ok. 3 tysiące), a także sporo innych. Łącznie co najmniej 30 tysięcy nowych mieszkańców. Bliskie rzeczywistości będzie założenie, że wskutek zabudowy, wręcz zabetonowania terenów nowymi osiedlami, liczba mieszkańców Czyżyn podwoiła się względem sytuacji z 2010 roku.

Wraz z nowymi mieszkańcami wzrosły potrzeby w zakresie infrastruktury, a także przybyło sporo wpływów z podatków do miejskiej kasy. Czy zatem budżet dzielnicy wzrósł z ok. 2,2 miliona do 4,4 milionów, jak logicznie rzecz biorąc powinno być? Nie. Wzrósł z 2,2 miliona do 2,3 miliona. Uwzględniając inflację i znaczny wzrost cen robót budowlanych, realne możliwości dzielnicy spadły na łeb, na szyję.

Dlaczego tak się stało? Przede wszystkim dlatego, że prezydent Jacek Majchrowski z roku na rok obcina środki (w ujęciu realnym) na rady dzielnic. Druga przyczyna jest taka, że budżet dzielnicy jest ustalany na podstawie powierzchni działek miejskich w danej dzielnicy oraz liczby mieszkańców. Każda sprzedaż miejskich działek w Czyżynach pomniejsza nasz budżet. A miasto dotychczas raczej wyprzedawało swoje tereny w Czyżynach, niż kupowało nowe. I odwrotnie – jeżeli wskutek nacisków społecznych uda się wykupić tereny zielone dawnego lotniska i utworzyć tu ogromny park, efektem ubocznym będzie zauważalny wzrost budżetu dzielnicy – środków przybędzie na tyle dużo, że będzie można je przeznaczyć np. na dodatkowe kilkaset  metrów chodników w Łęgu, wyasfaltowanie jednej z szutrowych ulic (np. Niepołomskiej czy fragmentu Łęgowej) lub zrobienie alejki łączącej ul. Sołtysowską z Tomickiego.

Drugi czynnik mający wpływ na budżet dzielnicy to liczba OFICJALNYCH mieszkańców na podstawie zameldowań. I tu ciekawostka. Zgadnijcie, o ile wzrosła oficjalna liczba mieszkańców Czyżyn po zbudowaniu Avii, Orlińskiego, osiedli na Hynka, Eldorado, nowych osiedli przy Tauron Arenie, Botaniki, Fajnego Domu, Sołtysowskiej Park, Centralna Park, Sołtysowskiej Perły i wielu, wielu innych osiedli w Łęgu i całych Czyżynach? Dobrze obstawiacie – w rzeczywistości przybyło jakieś 30-40 tysięcy nowych mieszkańców. Ale oficjalnie przybyło… zaledwie 2 tysiące.   Same tylko osiedle Fajny Dom ma ponad 1000 mieszkań, a w każdym z nich mieszka statystycznie rzecz biorąc kilka osób. Coś tu jest nie tak z tymi oficjalnymi danymi i to bardzo.

Wskutek tego, budżet dzielnicy ledwie drgnął, a uwzględniając wzrost kosztów remontów i inwetycji o nieraz 50%, z każdym rokiem można z niego zbudować lub wyremontować coraz mniej.

Skąd te rozbieżności? Otóż nowi mieszkańcy z reguły nie meldują się w nowym miejscu zamieszkania i to również w tych przypadkach, gdy mieszkają tu już 10 lat i zamierzają zostać na stałe. To dlatego, mimo że mamy praktycznie tylu mieszkańców co Dzielnica IV Prądnik Biały (ok. 70 tysięcy), w statystykach widnieje ok. 30 tysięcy i mamy o milion złotych mniej rocznie, niż by to wynikało z rzeczywistej liczby ludności. Ten milion to spore pieniądze. Nawet gdyby jedna trzecia z niego poszła na Łęg, odczulibyśmy poprawę stanu infrastruktury i to bardzo.

Dlatego namawiam do dopełnienia tych formalności. To nie jest trudne ani czasochłonne, zwłaszcza jeżeli jesteście właścicielami mieszkania. Co więcej, można to zrobić przez internet, w systemie ePUAP. Warto prostować takie rzeczy, zaktualizowanie danych przyda się też w innych sytuacjach (np. głosowanie w wyborach czy różne sprawy życiowe).

Dzielnica XIV wyjątkowo mało przeznacza na inwestycje, a za dużo „przejada”

Osobną kwestią jest to, na co idą pieniądze z budżetu dzielnicy. Ile przeznaczyć na drogi i chodniki, ile na szkoły, ile na dofinansowanie lokalnych wydarzeń kulturalnych lub wydawanie gazetki? W dużej mierze określają to limity maksymalnych i minimalnych kwot na dany dział, określone w przepisach. Jednak decyzja w przeważającym zakresie należy do władz dzielnicy.

Jak zauważył i przeanalizował jeden z radnych z zachodniej części Krakowa, nasza Dzielnica XIV Czyżyny przeznacza na inwestycje w infrastrukturę procentowo dużo mniej, niż inne dzielnice, np. Prądnik Biały. W porównaniu do innych, zwłaszcza w poprzednich kadencjach zdecydowanie mniej przeznaczano u nas na chodniki. Nic dziwnego, że Łęg jest tak zaniedbany pod tym względem. Podczas gdy na Prądniku Białym, Krowodrzy i Zwierzyńcu remonty chodników i budowa nowych były dla tamtejszych radnych priorytetem (i widać efekty), u nas dużo więcej pieniędzy szło do szkół, a także na dofinansowanie organizacji pozarządowych, organizację Święta Czyżyn, Dożynek czy koncertów „Nowa Huta – dlaczego nie” i „Nowa Huta – alternative” czy wykupywania bez przetargu reklamy Dzielnicy w „Głosie Nowohuckim”. Po co ta reklama i dlaczego akurat w Głosie, a nie np. na portalu Lovekraków, Krknews, czy NaszaHuta, gdzie miałyby dużo większy zasięg? I dlaczego bez przetargu? Jestem przeciwny takim nietransparentnym rozwiązaniom i przetracaniu naszych ciężko zarobionych pieniędzy na takie cele.

Kolejny przykład – dystrybucja gazetki dzielnicowej. Sąsiednie dzielnice w tym Dzielnica III Prądnik Czerwony nie dostarcza gazetki do skrzynek, gdyż kolportaż kosztuje i lepiej te pieniądze przeznaczyć np. na chodniki. To również dlatego infrastruktura w „Trójce” jest w dużo lepszym stanie, trudno jest tam znaleźć tak zaniedbane miejsca, jak u nas w Łęgu – bo radni Prądnika Czerwonego nie wydają kasy na głupoty tylko inwestują w to, co najważniejsze. Gazetka owszem, jest tam wydawana – ale wystawia się ją w osiedlowych sklepach, punktach usługowych, siedzibie Rady. Kto chce, ten sobie zabierze, oszczędza się pieniądze i lasy.

Warto przedyskutować pomysł, by Rada Dzielnicy Czyżyny poszła w ślady Prądnika Białego, Krowodrzy i Zwierzyńca i przez najbliższe kilka lat przeznaczała na drogi i chodniki procentowo tyle pieniędzy, co oni a także zmieniła sposób dystrybucji gazetki i zrezygnowała z reklamy w „Głosie”. I tak do czasu, aż nadrobimy zaległości, których zwłaszcza w Łęgu nie brakuje.

Warto chodzić na sesje i komisje Rady Dzielnicy oraz pisać o swoich oczekiwaniach

Osobną kwestią jest też to, że podział środków pomiędzy poszczególne części dzielnicy nie zawsze wynika z obiektywnych przesłanek, a częściej z tego, kto głośniej apeluje o potrzebie doinwestowania danej części Czyżyn. Warto pisać o naszych potrzebach i propozycjach zadań do radnych dzielnicy, w tym na oficjalny adres: rada@dzielnica14.krakow.pl, warto przychodzić na sesje i komisje Rady Dzielnicy (oczywiście gdy ustanie pandemia). Każdemu z Państwa zostanie udzielony głos, te wnioski naprawdę są analizowane, maile kierowane na podany wyżej adres są czytane i uwzględniane w dalszych działaniach.

Mieszkańcy os. Dywizjonu 303, Avii i Orlińskiego oraz 2 Pułku Lotniczego tak robią – i z reguły dostają to, o co proszą. Warto iść w ich ślady, warto też głosować na łęgowskie projekty w budżecie obywatelskim. Zaangażowanie społeczne ma sens – i chociaż mieszkańcy Łęgu byli już wielokrotnie pomijani i poniżani przez władze samorządowe, osobiście uważam, że nie warto się poddawać – tym bardziej, że sporo już wywalczyliśmy. A to motywuje do dalszych działań, bo naprawdę widać efekty.